Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą sesja fotograficzna kobieca

Sesja to plaster na duszę... Kasia

Jakiś czas temu wpadł mi w oko reportaż, o zdjęciach jako terapii po operacjach oszpecających kobiece ciało. Często operacje ratujące życie, zostawiające widoczne gołym okiem blizny. Były tam robione portrety kobiet z bliznami. Zapewne takich reportaży i artykułów jest całe mnóstwo, więc nie będę szukała teraz linku do tego reportażu... Jednak pierwsza myśl, która mi wtedy przyszła do głowy, że sesje które ja wykonuję to plaster na te blizny, których nie widać gołym okiem. Na zranienia po zdradach, po porzuceniach... na zranienia po byciu oszukiwaną, na stłamszone przez lata poczucie własnej wartości... na liczne kompleksy, które zakorzenienie mają jeszcze w latach młodzieńczych... na to wszystko sesja to plaster. Jeśli rana nie jest zbyt głęboka, jeśli już trochę się zabliźniła, jeśli boli ale już nie aż tak... taki plaster da radę i rozkwitniecie. Jeśli jednak obrażenia są głębokie i świeże, choćbym nie wiem jak się starała i choćbym nie wiem jak piękny plaster Wam dała... ta rana...

Te w gorsecie zostają tajemnicą... Karolina

Karola Karola, przyniosła ze sobą żółty sweter. Żółty... Powiedziała, że miała wątpliwość, bo przecież dostała ode mnie wskazówki jak się przygotować do sesji buduarowej... a tam wyraźnie było o stonowanych kolorach. No więc ten żółty trochę mnie zaintrygował... Bo on wyjątkowo pięknie prezentował się na Karolinie... Więc jeśli macie ochotę zaszaleć a wiecie, że w danym kolorze jest Wam wyjątkowo dobrze, dobrze się w nim czujecie... to go zabierajcie ze sobą na sesję. Cała sesja może być delikatna i stonowana... a żółty sweter może być fajnym akcentem... urozmaiceniem... odrobiną pikantnej papryczki w dobrze ugotowanym daniu. Tak jak ten gorset, którego nie mogę pokazać :) Makijaż: Kamila Giemza

Renata

Początek roku to czas na przemyślenia... czy idę w dobrym kierunku... Wiem jedno, kiedyś zaczęłam fotografować kobiety z miłości do piękna, z potrzeby pokazywania, że to piękno czasami ukryte głęboko, schowane pod codziennością i obowiązkami, jest w was...w nas...  Wiem jedno, kobiety będę fotografowała zawsze... dopóki będę mogła utrzymać aparat w ręku :) Kobiety mają w sobie niezwykłą wdzięczność... Czasem łza spływa po policzku kiedy słyszę Wasze historie... Czasem otwieracie się dopiero kiedy słyszycie moją.. Łatwiej jest mówić o swojej historii kiedy po drugiej stronie nie stoi ktoś kto ma idealne życie... a ktoś kto ma za sobą nie jedno a codziennie zmaga się z podobnymi do Waszych problemami... Kiedyś na sesji usłyszałam... "naprawdę? a ja myślałam, że masz idealne życie, z mężem, dziećmi i psem"... i od razu puściły lody ... Nie jest idealne, ale jest moje... jest moją historią... Wiem, że daję Wam nie tylko zdjęcia, daję Wam moc... moc do działania, do zm...

Alicja

Alicja Kiedy otwieram drzwi i widzę po raz pierwszy osobę, którą będę fotografowała zastanawiam się zawsze jak będzie, czy dam radę, czy sprostam wymaganiom, czy uda mi się wydobyć to COŚ. Alicja, przyjechała do mnie bo widziała moje zdjęcia u znajomych. Mąż, wizyta na budowie, 100km w jedną stronę i słowa "u nas nie ma takiego fotografa"... I zrobiłyśmy mnóstwo zdjęć... I nawiązała się niezwykła nić porozumienia... A na koniec usłyszałam "nawet jeśli nic nie wyjdzie z tych zdjęć, to i tak było to fantastyczne doświadczenie".... bo wiecie, ja jak wpadam w wir fotografowania to prawię Wam milion komplementów... bo zachwyca mnie ułożenie ręki... spojrzenie... delikatność... tyle małych elementów mnie zachwyca, które tworzą niezwykłą całość. Czasami słyszę "jaaaasne, mówisz to każdej kobiecie której robisz zdjęcia".... no mówię... ale nie jest to udawane zachwycanie, ja naprawdę tak myślę... skoro myślę to mówię :) ...

Aneta

Dostałam wiadomość wczoraj... Potrzebuję wrócić przed Twój obiektyw, potrzebuję znów spojrzeć na siebie Twoimi oczami, potrzebuję znów poczuć to co wtedy czułam.... Poczułam, że muszę do Ciebie napisać... już nie chcę odbudowywać skrzydeł... ale by choć zagoiły się po nich rany... Twoje zdjęcia są wyjątkowe... Mam łzy w oczach jak to czytam... "rany po skrzydłach"?.... dlaczego zostały wyrwane, jak to się stało że ich nie ma ... Przyjedź... ja postaram się sprawić by odrosły... zrobię wszystko by były piękne, duże i białe... i by przysłoniły wszystkie te troski, które dziś sprawiają, że nie widzisz nadziei... Jesteśmy umówione .... Więc czekam na Anioła bez skrzydeł... A dziś Aneta, która sesję dostała w prezencie od siostry makijaż: Milka