Przejdź do głównej zawartości

Spacer po parku

Nela dostała sesję w prezencie na chrzest święty...
Troszkę trwało nim udało nam się na sesję umówić... bo albo choroba nam to utrudniła, albo wyjazd, potem pogoda była do bani... i od chrztu minęło troszkę czasu nim się spotkaliśmy...

Ale jak się już spotkaliśmy...
To były ostatnie dni czerwca zeszłego roku...
Rodzina przyjechała do mnie aż z Łodzi. Mogłam im pokazać nasz lokalny park, który w niedzielne przedpołudnie świecił pustkami... Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, tarzaliśmy w trawie i puszczaliśmy bańki...

Taka pamiątka w prezencie...
Pamiętajcie, że warto wywoływać zdjęcia. Kiedy znikną nam wersje elektroniczne, te na papierze zostaną i wtedy dopiero będą bezcenne :)



















Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Majowa sesja narzeczeńska

Pierwszy kontakt z polecenia. Zapytanie o ofertę. Kiedy macie wątpliwości, czy oferta Wam odpowiada czy nie, zawsze warto umówić się na spotkanie. Ono jest tak naprawdę najważniejsze. To wtedy okazuje się, czy będziecie się dogadywali z fotografem czy też nie, czy będzie tzw. chemia i porozumienie czy niekoniecznie... i czy warto poszukać kogoś innego.
Bo cena może być świetna, zdjęcia mogą Wam odpowiadać, styl obróbki i sposób patrzenia... a kiedy nie gra między Młodymi a Fotografem to pokusiłabym się o stwierdzenie, że warto poszukać kogoś z kim zagra. Musicie czuć się sobą, musicie być przekonani że jesteście "w dobrych rękach"....

Bo kiedy opadną emocje...
Kiedy suknia zawiśnie w szafie...
Kiedy goście rozjadą się do domów...
Kiedy ucichnie gwar i szum dnia ślubu...

Wtedy zostaną Wam zdjęcia. Zdjęcia które przywołają wspomnienia. Zdjęcia, dzięki którym ten dzień zostanie z Wami na zawsze :)

Dlaczego Asia i Krzyś zdecydowali się wybrać właśnie mnie?
Oczywiście zadałam to…

Sesja to plaster na duszę... Kasia

Jakiś czas temu wpadł mi w oko reportaż, o zdjęciach jako terapii po operacjach oszpecających kobiece ciało. Często operacje ratujące życie, zostawiające widoczne gołym okiem blizny. Były tam robione portrety kobiet z bliznami. Zapewne takich reportaży i artykułów jest całe mnóstwo, więc nie będę szukała teraz linku do tego reportażu... Jednak pierwsza myśl, która mi wtedy przyszła do głowy, że sesje które ja wykonuję to plaster na te blizny, których nie widać gołym okiem.

Na zranienia po zdradach, po porzuceniach... na zranienia po byciu oszukiwaną, na stłamszone przez lata poczucie własnej wartości... na liczne kompleksy, które zakorzenienie mają jeszcze w latach młodzieńczych... na to wszystko sesja to plaster. Jeśli rana nie jest zbyt głęboka, jeśli już trochę się zabliźniła, jeśli boli ale już nie aż tak... taki plaster da radę i rozkwitniecie. Jeśli jednak obrażenia są głębokie i świeże, choćbym nie wiem jak się starała i choćbym nie wiem jak piękny plaster Wam dała... ta rana …

Nie wierzę w to co mówisz

Usłyszałam w sobotę i chodzi mi po głowie...

Ona: - A Ty robisz tylko takie zmysłowe, kobiece, rozbierane zdjęcia?

Ja: - W sumie, nie tylko... robię czasem zdjęcia wizerunkowe, biznesowe.

Ona: - No tak, ale chodzi mi o te zdjęcia, które robisz kobietom.

Ja: - Tak, wszystkie zdjęcia które robię kobietom... nawet jeśli założenie początkowe jest inne... kończą się zdjęciami które nie są tylko formalnymi portretami. Jeśli kobieta na dzień dobry mówi, że chciałaby tylko portrety, to ja się zgadzam. Ale jeśli w trakcie sesji sama zmienia zdanie, to robimy też zdjęcia które są bardziej śmiałe, rozebrane, bardziej kobiece, sensualne, zmysłowe...

Ona: - Jest to dla mnie niezrozumiałe, po co kobiety chcą takie zdjęcia

Ja: - Jedne tego potrzebują dla siebie, by poczuć się kobieco... inne by podbudować swoją wartość... jeszcze inne by spojrzeć na siebie poprzez pryzmat swojej kobiecości a nie tylko przez pryzmat roli matki, żony, kucharki, sprzątaczki, strażniczki domowego ogniska... inne pracuj…